Menu

poniedziałek, 23 marca 2015

Nowa gra, Hamulce i Egzaminy!

Mieliście kiedyś tak, że pobraliście sobie grę i maniaczyliście w nią non-stop mimo tego że była ona tak cholernie denerwująca? Jak tak to pozdrawiam, mam tak teraz, a jak nie to pobierzcie "Geometry Dash" 
 * 27 podejście - 27 raz rozwalona o kwadracik... t e n   s a m   k w a d r a c i k. *
Ogólnie to grę wyczaiłam jak oglądałam Multiego (linki niżej) Wku*wiał się jak nie wiem, więc stwierdziłam, że może ja sobie zagram, bo dlaczego by nie. Pomijając fakt że jestem jeszcze bardziej nerwowa od niego i dostaje cholery w tym momencie już, ale to nie ważne tak, pomińmy to.
1. Odcinek 1
2. Odcinek 2
3. Odcinek 3
I w sumie, mimo tego że gra jest tak bardzo denerwująca, to jest nawet fajna. Ma zajebistą oprawę graficzną, fajna muzyka, sterowanie ogólnie też spoko (no dużo sterowania tam nie ma, bo klikasz i skaczesz - cała filozofia). Do oceniania gier się ogólnie nie nadaję (nie ukrywajmy, w tej dziedzinie dupa jestem i tyle), ale gdybym miała oceniać, to dałabym takie 9/10. Czemu 9? Nie wiem. Po prostu czegoś mi w tej grze brakuje. Nie jest nudna ani nic z tych rzeczy, ale to jeszcze nie jest to do czego śmiało mogłabym dać 10.
Zresztą, czym ja tak właściwie się zajmuje jak mam za niecały miesiąc egzaminy. Widać jakie mam do tego cudowne podejście. Nie no tak właściwie, to czasami mam takie dni w których jest "zryw" pt. "O ku*wa, przecież egzaminy za niedługo". Wtedy siadam do tych arkuszy co mi szefowa kupiła i zrobię ze dwa, trzy zadania testy. I w sumie na tym kończy się moja nauka do egzaminów. Powinnam sie bardziej do tego przyłożyć, albo moje plany będzie można określać marzeniem ściętej głowy (co w sumie już można tak określać).
Jako odskocznię od gry i egzaminów chciałam znaleźć sobie zajęcie (na wstępie przypominam że mam słomiany zapał do wszystkiego co zaczynam). Tym zajęciem okazały się być rolki. Obejrzałam parę filmików na yt i spodobało mi się jak oni jeżdżą. Zafascynowana stwierdziłam "przecież to nic trudnego, też tak umiem" (no, no, tyś zdatna na rolki idiotko). Pierwszym błędem jaki zrobiłam na wstępie, było to że odkręciłam sobie hamulec "no, bo skoro tamci potrafią bez hamulca i żyją to ja też". Ubrałam te biedne rolki na nogi, wyszłam na ulicę, rozpędziłam się i... w tym dokładnie momencie nastąpiła panika, ponieważ nie obejrzałam zapomniałam jak się hamuje (moje szczęście, bo w około są znaki i drzewa). Jak już się cudem zatrzymałam, to siadłam na chodniku i obejrzałam ten filmik z hamowaniem. Zrobiłam jeszcze kilka kilometrów (nie obyło się bez 9834534823 upadków) i jeszcze nie będąc kaleką do końca życia wróciłam do domu. Jak na razie to było moje jedyne wyjście na rolki w tym sezonie, ale dosyć fajna pogoda jest dzisiaj więc zapowiada się ciekawie. Życzcie mi żebym się nie rąbnęła w łeb, bo będzie ze mną jeszcze gorzej niż już jest.
Idę się denerwować dalej przy grze, także no.
Żegnam się i do następnej notki ;)

P.S
Jest was już 115! Cieszę się w *uj bardzo i dziękuję za każde wejście, każdemu z osobna! :3
Do następnej notki ;3