Menu

piątek, 26 lutego 2016

Co robiłam kiedy nie pisałam, co u mnie, jak to wygląda + Plany na przyszłość

Cześć,
Sądzę, że tak samo jak wam muszę to wyjaśnić, tak również ja musiałam dać sobie czas na zrozumienie dlaczego już nie bloguje.
Otóż powód był banalnie prosty, aczkolwiek wcześniej przeze mnie nie dostrzegalny  (tak to jest jak się jest ślepym)  . Były to m.in.
* Brak czasu - to w sumie było do przewidzenia, wiecie, zaczyna się szkoła, nauka i to wszystko. Ogólnie trochę mnie to przerosło.
* Zerowa aktywność - jeśli widzi się tylko puste wyświetlenia, to co to za przyjemność z tworzenia czegokolwiek.
No dobra, powiecie że na brak czasu da się coś zrobić, bo przecież weekendy mam wolne. No właśnie nie tak do końca. Będąc w internacie dotarło do mnie parę ważnych rzeczy, których nie umiałam dostrzec jako rozpieszczony dzieciak w ciepłym domku u mamusi. Nie mogę wiecznie "balować" za cudze pieniądze. Nie na tym miało polegać moje usamodzielnienie się, do którego dążyłam idąc do internatu. Rozwiązanie? Znalazłam dorywczą, weekendową pracę. Więc kończyłam szkołę w piątek, wracałam do internatu, pakowanko, droga do Bytomia, piątek wieczór - jem obiad z koleżanką i jej mamą, oglądamy film i sobota rano do roboty. Prawie jak dorosłość, bo kiedy nie wracam do domu, utrzymuje się za to co zarobię.

Od razu mówię, dla tych co myślą, że ja w tych Katowicach, to nic tylko odwiedzam po kolei galerie i żyje jak burżuj jebany itp.
G ó w n o   p r a w d a
Wstaje wcześnie, bo do szkoły 30 min autobusem opcjonalnie jakiś koreczek w drodze do szkoły, +20 minut , w szkole czasem siedzę do 16, wracam do internatu i siadam do nauki, bo inaczej się nie da. Przeżyje w ten sposób cały tydzień, w piątek albo biegiem na pociąg albo biegiem na autobus do Bytomia. Galerie odwiedzam, ale chyba tylko po to, żeby coś zjeść czasem ze znajomymi. Jeszcze nie zdążyłam sobie nic kupić, bo szkoda mi na to pieniędzy.
Takie wyprowadzki (no może 3/4 wyprowadzki) uczą trochę radzić sobie bez rodziców.

No, a niestety na zerową aktywność na tym blogu i brak jakiegokolwiek zainteresowania z waszej strony nie jestem w stanie nic poradzić. Mogę dodawać notki co jakiś czas, jak będę mieć chwilę, ale to od was zależy, czy będzie to w miarę często, czy jedna rocznie.

Aktualnie, moje plany bazują na tym, że prawdopodobnie będę wracać do domu raz na miesiąc, a resztę czasu spędzać w pracy. Powód również jest prosty. Zbieram na mój własny American Dream.
Wszystko co uda mi się uzbierać możliwe że od razu będę wymieniać na dolary. Mimo wszystko to jeszcze nie jest pewne. Nawet jeśli nie uda mi się tam pojechać w tym roku, zawsze mogę jechać za rok, a to co zarobię i co się napracuję to moje :)

Więc jeśli chcecie abym dodawała częściej notki co u mnie słychać itp, to dajcie znać w komentarzach c:
Do usłyszenia!